Podobna w wymiarze zagrywka personalna zostala rozegrana w Szczecinie. Na zakonczenie obrad Slomka zaapelowal do sali: Jestesmy chyba w dwoch Konfederacjach Polski Niepodleglej. Kto opowiada sie za Leszkiem Moczulskim, niech zostanie. Pozostalych prosze o opuszczenie sali.
Owa "sala" zareagowala niemal identycznie, jak w Pruszczu. Nikt nie ruszyl sie z miejsca. "Centrala" na takie dictum zareagowala sprawdzonym juz sposobem: mianowaniem nowych wladz. Wsrod zebranych zdolano skaperowac jedynie kilka osob i te tez otrzymaly od razu nominacje: Tadeusz Wesolowski z Wolina na szefa okregu i Tadeusz Turek (od wielu miesiecy nie placacy skladek i odzegnujacy sie od KPN) na wice szefa. Obszar XIII (szczecinskie, koszalinskie, gorzowskie), przynalezny dotad Smykowskiemu, przyporzadkowano szefowi obszaru poznanskiego, Przemyslawowi Sytka.
Pikanterii akcji pacyfikacyjnej dodaje fakt, ze klub parlamentarny KPN (ktory wykluczyl Smykowskiego ze swoich szeregow), nie poinformowal o owym fakcie Kancelarii Sejmu. Tym samym nadal pobiera za niego stosowne kwoty pieniezne.
Innym jest zamiana zamkow w biurze poselskim Smykowskiego, dokonana przez ekipe warszawska. Co najdziwniejsze, posunieto sie dalej stwierdzajac, ze ma tu urzedowac (raz w miesiacu – sic !) inny posel KPN - Kazimierz Wilk (z Bielska - Bialej !).
- Po tych ekscesach - skomentowal dzialania Smykowski - nie mam juz watpliwosci, ze nie moge przebywac w tej samej organizacji politycznej z panem Moczulskim. Osoba publiczna, znana z tzw. pierwszego "garnituru", a nadto parlamentarzysta dwoch kadencji, zachowujaca sie jednak jak - za przeproszeniem - typowy "lomiarz", z pewnoscia nie przynosi splendoru partii, ani tez nie przyczynia jej zwolennikow. Dzialania, jako zywo przypominajace akcje bolszewikow, tylko utwierdzaja spoleczenstwo w opinii, ze KPN stanowi partie nieodpowiedzialna i niegodna zaufania. Chcielismy zmienic jej oblicze, ale, jak sie wydaje, przy bizantyjskim ukladzie wladzy, rodzinno - towarzyskim pana przewodniczacego, nie jest to mozliwe.