W nocy z 10 na 11 wrzesnia 1004 r. Leszek Moczulski, przewodniczacy KPN wraz z trzema innymi poslami tejze partii i kilkoma "gorylami" zajal sila biuro poselskie szczecinskiego posla, Leszka Smykowskiego. 20 dni wczesniej szczecinski Zjazd Okregowy KPN stanal murem za swoim szefem, sprzeciwiajac sie dyktatowi "wodza".
Pacyfikacja szczecinskiej KPN rozpoczela sie od przyjazdu posla z Katowic, Adama Slomki, przybylego do Szczecina juz o trzynastej. Rowniez w obstawie roslych osilkow, stanowiacych jego osobista ochrone).
Tego samego dnia (10 wrzesnia), w trzy godziny pozniej dojechal sam szef partii, Leszek Moczulski (rowniez z osobista obstawa) wraz z zieciem, poslem Krzysztofem Krolem, Krzysztofem Popeda (czlonkiem Komisji Stalej Rady Politycznej) oraz Michalem Janiszewskim (kierujacym najwazniejszym organem KPN, Akcja Biezaca). Przyjezdni zablokowali wejscie do biura poselskiego Leszka Smykowskiego, co stanowilo swoisty paradoks sytuacyjny. Lokal ten bowiem (przy ulicy Piastow 66) posel otrzymal od wladz miasta 26 sierpnia 1994r. Na decyzji podpisal sie wiceprezydent Jan Szut, a wlasnosc potwierdzil juz po zajsciach prezydent Szczecina Bartlomiej Sochanski. Kazda, usilujaca wejsc osoba, byla legitymowana i przepytywana z przynaleznosci do KPN. Wywolalo to niezadowolenie delegatow. Miejscowi strzelcy chcieli interweniowac. Powstrzymani zostali przez zachowujacego spokoj Smykowskiego.
Same obrady rozpoczely sie od iscie karczemnej klotni, kto ma im przewodzic. Szczecinianie dowodzili, ze skoro jest to ich zjazd, odbywa sie w siedzibie posla szczecinskiego i oni go zorganizowali, to tez i oni winni byc prowadzacymi. Leszek Moczulski wykrzykiwal w odpowiedzi: - W Konfedaracji od 15 lat gospodarzem jestem ja, co wywolywalo riposty sali: Dyktator !
Mimo sprzeciwow przyjezdnych, na osobe prowadzaca wybrano Macieja Kopcia, szefa okregu szczecinskiego.
Wypelnienia niezrozumialej dla nich decyzji o zlozeniu broni i udania sie za kraty, do obozow internowania - perrorowal Moczulski, przekonujac zebranych o slusznosci wyrzucenia z KPN liderow Frakcji Reformatorskiej.
- Nie jestesmy murzynami, ktorych, po zrobieniu czarnej roboty, mozna wyrzucac - odcinal sie Smykowski przy aplauzie sali.
Do godz. 18.30 trwaly utarczki slowne. Sytuacje zaognila decyzja Moczulskiego o pozbawieniu Macieja Kopcia funkcji szefa okregu i zawieszenie go w prawach czlonka partii. Powod: niewykonanie polecenia udostepnienia centrali czesci lokalu. De facto - stanowiacej biuro poselskie Smykowskiego. W tym tez czasie "goryle" przyjezdnych wtargneli do owych pomieszczen, wyrzucajac zen Kopcia. Strzelcy ponownie chcieli interweniowac i kolejny raz Smykowski zapobiegl rozrobie.